Kiedy zauważyłam, że Pan Herris wchodzi do klasy, wyciągnęłam słuchawki z uszu i udawałam, że czytam książkę. Nie podniosłam nawet wzroku, kiedy usłyszałam słowa nauczyciela.
- To jest Stiles Stilinski, przeprowadził się tutaj z Europy i będzie uczęszczał z Wami do klasy. - powiedział do nas. - Stiles, usiądź proszę obok Lydii z tyłu, dopóki nie kupisz własnej książki, będziesz korzystał z jej egzemplarza. - zwrócił się do Stilesa. Dreszcz mnie przeszedł, kiedy usłyszałam te słowa, ale nie miałam szans się o nic sprzeczać, w klasie nie było praktycznie innego miejsca. Słysząc myśli niejakiej Malii Hale, siedzącej w pierwszej ławce Stiles jest boski , mogę wyobrazić sobie, jak wygląda. To stwierdzenie potwierdza wiele innych dziewczyn, siedzących w tej klasie..i nie tylko dziewczyn. Nie spojrzałam jeszcze na niego ani razu, starałam skupić się na tekście, który akurat miałam otwarty w książce.
- Cześć. - szepnął nowy, siadając na krześle i cicho zrzucając swój plecak, który upadł na podłogę z cichym tąpnięciem.
- Hej. - odparłam znacznie ciszej, niż on. Pan Herris zapowiedział, że mamy przeczytać tekst ze strony 124. Zabawne, że akurat tę miałam otwartą, wyszłam na kujona.
- Mogę zerknąć? - zapytał chłopak. Starając się nie wyglądać jak nieśmiała nastolatka, podsunęłam na środek podręcznik tak, że prawie spadł z ławki. Stiles przysunął się bliżej, ale olałam to. Byłam wpatrzona w książkę, starałam się unikać jego spojrzenia. Czułam się obgadywana przez większość dziewczyn w klasie i tak pewnie było. Dawno nie przeżyłam tak krępującej chwili. Tylko Pan Herris pragnie tak bardzo jak ja, żeby ta lekcja się już skończyła.
Podczas szkolnego lunchu każdy rozmawiał już wyłącznie o Stilesie. Siedząc przy stoliku w głowie przewijało mi się wiele głosów Widziałaś tego nowego? Boski! Ponoć przyjechał z Europy! Albo Azji? Ważne, że zza granicy! . Chciałabym w jakiś sposób ich wszystkich wyciszyć.
- Do diaska, widziałaś nowego?! - Allison krzyknęła, siadając ze mną przy stoliku.
- Ty też? - w myślach błagałam Boga, żeby to w końcu się skończyło.
- Czyli nie widziałaś. - zaśmiała się przyjaciółka, popijając swój sok pomarańczowy, który leżał na jej tacy.
- Pewnie rozmawiacie o Stilesie? - powiedział Scott, dosiadając się do nas. Swoimi brązowymi oczkami spoglądał to na mnie, to na Ali.
- Już go zaklepałam. - odpowiedziała, posyłając mu nieszczery uśmiech.
- Nie wiedziałem, że interesuje Cię ktoś, poza łowcami. - zaśmiał jej się przyjaciel prosto w twarz. Wszyscy w trójkę jesteśmy uważani za największe dziwadła w szkole, dlatego trzymamy się razem. Początkowo Ali i Scott byli uważani za parę, ale kiedy przyjechałam do Beacon Hills i przygarnęli mnie do siebie, każdy zorientował się, że tak nie jest.
- Przysięgam Ci Lydia, Stiles jest po prostu idealny, musisz go zobaczyć! - powiedziała do mnie przyjaciółka.
- Nie widziałaś go?! - zdziwił się Scott. Wiedziałam, że w końcu muszę się przed nimi otworzyć, to były jedyne osoby, którym ufałam.
- Siedziałam z nim na chemii. - powiedziałam po chwili ciszy. - Korzystaliśmy z jednego podręcznika.
- 'KORZYSTALIŚMY'?! - Scott wyglądał na naprawdę zachwyconego.
- Jeszcze tego brakowało, żebym musiała konkurować z najlepszą przyjaciółką. - przewróciła oczami Ali, biorąc kolejny łyk swojego soku.
- Prędzej Scott będzie twoim konkurentem, niż ja. - zaśmiałam się, szturchając przyjaciółkę łokciem, żeby zwrócić uwagę bardziej na zachwyt przyjaciela, niż na moje okropne spotkanie ze szkolnym przystojniakiem.
- Mam Cię na oku. - powiedziała przyjaciółka i oboje zaczęli się śmiać razem ze mną.
Po lekcjach poszliśmy ze Scottem na parking, w przeciwną stronę niż Allison. Przyjaciel nie ma swojego auta, więc zawsze zabieram go ze sobą. Dreszcz przechodzi przeze mnie, kiedy widzę koło swojej białej skody dużego Jeepa. Nie widziałam go nigdy wcześniej, więc mógł należeć tylko do jednej osoby. Właściciel stał obok.
- Hej, nie miałaś chyba okazji mi się przedstawić. - słyszę znajomy mi głos za swoimi plecami, kiedy otwieram drzwi do auta. Wpatrzona w ziemię staram się zebrać w siły. W końcu podnoszę głowę i spoglądam na bruneta. Jego widok sprawił, że zaniemówiłam.
***
Podczas szkolnego lunchu każdy rozmawiał już wyłącznie o Stilesie. Siedząc przy stoliku w głowie przewijało mi się wiele głosów Widziałaś tego nowego? Boski! Ponoć przyjechał z Europy! Albo Azji? Ważne, że zza granicy! . Chciałabym w jakiś sposób ich wszystkich wyciszyć.
- Do diaska, widziałaś nowego?! - Allison krzyknęła, siadając ze mną przy stoliku.
- Ty też? - w myślach błagałam Boga, żeby to w końcu się skończyło.
- Czyli nie widziałaś. - zaśmiała się przyjaciółka, popijając swój sok pomarańczowy, który leżał na jej tacy.
- Pewnie rozmawiacie o Stilesie? - powiedział Scott, dosiadając się do nas. Swoimi brązowymi oczkami spoglądał to na mnie, to na Ali.
- Już go zaklepałam. - odpowiedziała, posyłając mu nieszczery uśmiech.
- Nie wiedziałem, że interesuje Cię ktoś, poza łowcami. - zaśmiał jej się przyjaciel prosto w twarz. Wszyscy w trójkę jesteśmy uważani za największe dziwadła w szkole, dlatego trzymamy się razem. Początkowo Ali i Scott byli uważani za parę, ale kiedy przyjechałam do Beacon Hills i przygarnęli mnie do siebie, każdy zorientował się, że tak nie jest.
- Przysięgam Ci Lydia, Stiles jest po prostu idealny, musisz go zobaczyć! - powiedziała do mnie przyjaciółka.
- Nie widziałaś go?! - zdziwił się Scott. Wiedziałam, że w końcu muszę się przed nimi otworzyć, to były jedyne osoby, którym ufałam.
- Siedziałam z nim na chemii. - powiedziałam po chwili ciszy. - Korzystaliśmy z jednego podręcznika.
- 'KORZYSTALIŚMY'?! - Scott wyglądał na naprawdę zachwyconego.
- Jeszcze tego brakowało, żebym musiała konkurować z najlepszą przyjaciółką. - przewróciła oczami Ali, biorąc kolejny łyk swojego soku.
- Prędzej Scott będzie twoim konkurentem, niż ja. - zaśmiałam się, szturchając przyjaciółkę łokciem, żeby zwrócić uwagę bardziej na zachwyt przyjaciela, niż na moje okropne spotkanie ze szkolnym przystojniakiem.
- Mam Cię na oku. - powiedziała przyjaciółka i oboje zaczęli się śmiać razem ze mną.
Po lekcjach poszliśmy ze Scottem na parking, w przeciwną stronę niż Allison. Przyjaciel nie ma swojego auta, więc zawsze zabieram go ze sobą. Dreszcz przechodzi przeze mnie, kiedy widzę koło swojej białej skody dużego Jeepa. Nie widziałam go nigdy wcześniej, więc mógł należeć tylko do jednej osoby. Właściciel stał obok.
- Hej, nie miałaś chyba okazji mi się przedstawić. - słyszę znajomy mi głos za swoimi plecami, kiedy otwieram drzwi do auta. Wpatrzona w ziemię staram się zebrać w siły. W końcu podnoszę głowę i spoglądam na bruneta. Jego widok sprawił, że zaniemówiłam.
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz